Forum FOBIA SPOŁECZNA - ogólnopolska strona dla lękliwych społecznie. Strona Główna FOBIA SPOŁECZNA - ogólnopolska strona dla lękliwych społecznie.
Forum dla wszystkich cierpiących na fobię społeczną - socjofobię. Powoduje ona lęk i stres w sytuacjach towarzyskich i społecznych, co skutkuje unikaniem ich. To wciąż mało znana fobia w Polsce, ale nie jesteś z tym sam(a)!
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Co robić przez zimę żeby nie zwariować?
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum FOBIA SPOŁECZNA - ogólnopolska strona dla lękliwych społecznie. Strona Główna -> Radzenie sobie i powodzenie w życiu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
eric



Dołączył: 17 Paź 2008
Posty: 284
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: mężczyzna

PostWysłany: Pon 2:12, 02 Lis 2009    Temat postu: Co robić przez zimę żeby nie zwariować?

W zimie to mam tak: masakra w szkole -> nuda przez cały dzień -> nauka do której brakuje chęci -> spanie
Tak w kółko.

W lecie daję radę, po szkole ide się porządnie przejechać rowerem po mieście, robię nawet ponad 20km, czuję jak forma mi wzrasta, w końcu mam wrażenie że mogę dojechać na każdą odległość gdzie tylko zechcę. To daje mi siłę do życia, niszczy fobię, lęki. W szkole wtedy mam wszystko gdzieś, byle zakończyć monotonny dzień, do domu i potem na rower!

W zimie odwrotność tego. Szkoła zaczyna mnie przytłaczać, jak kończy się ostatnia lekcja to czasami nie chce mi się wracać do domu. Wieczorem czasami olewam nauke, bo nie potrafię znaleźć motywacji, mimo moich jakichś tam możliwości ("bez paliwa w h*j zajedziesz").
Też tak macie, że nie potraficie sobie znaleźć niczego do roboty? Próbowałem czytać książki, rysować, robić jakieś ćwiczenia fizyczne i zwykle po kilku dniach to mi się nudzi i opadam jak flak przed komputerem. Czy to lenistwo czy po prostu to po prostu nie mój "biznes"? Rowerem mogę jeździć całe dnie do upadłego od marca do października i nigdy mi się to nie nudzi, ale poza tym trudno żebym się czymkolwiek zainteresował.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
vivi



Dołączył: 05 Gru 2008
Posty: 827
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gdańsk
Płeć: kobieta

PostWysłany: Pon 9:33, 02 Lis 2009    Temat postu:

Ja tak nie mam. :)
Lubię spacery zimą (jak mi buty nie przemakają :/ jakoś fatalnie trafiam!), jest romantycznie :P Lubię czytać książki przy oknie, kiedy za nim wichura, śnieżyca i -15st. :P Lubię siedzieć i gapić się za okno z kubkiem gorącego kakao w rękach. Lubię rumieńce od mrozu, piękne, zimowe słońce, spotęgowane wrażenie przytulności mojego domu. Uwielbiam święta...
Jakoś w równym stopniu mogę sobie znaleźć coś do roboty. Pojeździłabym na sankach, gdyby mi nie było głupio.

Nie lubię natomiast pluchy, siąpiącej mżawki, gnijących liści :)

A nie brałeś pod uwagę roweru stacjonarnego? Może jest to jakieś rozwiązanie :)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
stap!inesekend



Dołączył: 12 Sie 2009
Posty: 4353
Przeczytał: 55 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: mężczyzna

PostWysłany: Pon 10:26, 02 Lis 2009    Temat postu:

W duzym miescie jest gdzie polazic. No ale w mniejszym... W pewnym momencie konczy sie zakres miejsc, do ktorych mozna lazic, a chodzenie w kolko do tych samych nudne jest...
Co by tu jeszcze... No mozna sobie kupic jakis samouczek i sie czegos zaczac uczyc albo po prostu wypozyczyc ksiazke... no i czytac Wesoly
Problemem nie jest raczej brak zajęć, tylko fakt, że się nam nic nie chce. Poza siedzeniem przed kompem, ewentualnie.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez stap!inesekend dnia Pon 10:40, 02 Lis 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
vivi



Dołączył: 05 Gru 2008
Posty: 827
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gdańsk
Płeć: kobieta

PostWysłany: Pon 10:40, 02 Lis 2009    Temat postu:

No ale zaraz, kto powiedział, że chodzenie po "zaspalinowanych" ulicach i brodzenie w smogu jest fajniejsze, niż udanie się na spacer do ośnieżonego lasu? O_O Dużo bym dała za tę drugą możliwość niejednokrotnie... Jak ja chcę do pustego, czystego lasu skoczyć, to muszę jechać przynajmniej pół godziny jakimś stresującym pekaesem :P

Ostatnio czytałam o niesamowitym (in plus) wpływie nauki zupełnie nowej czynności na pracę i wydolność mózgu. W badaniach chodziło o żonglowanie, ale to może być coś zupełnie innego - grunt, żeby było całkowicie nowe pod różnymi względami. Np. nowy język już tak nie działa.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
stap!inesekend



Dołączył: 12 Sie 2009
Posty: 4353
Przeczytał: 55 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: mężczyzna

PostWysłany: Pon 10:41, 02 Lis 2009    Temat postu:

vivi napisał:
Np. nowy język już tak nie działa.

Buuuuuuuuu


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Luna
Administrator


Dołączył: 28 Sie 2008
Posty: 4105
Przeczytał: 95 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: kobieta

PostWysłany: Pon 16:58, 02 Lis 2009    Temat postu:

Nie, ja tak nie mam. Zima oprócz minusów (dosłownie i w przenośni ) ma plus taki, że można siedzieć w domu bez wiekszych wyrzutów sumienia Wink Natomiast latem wiadomo, jest słonecznie, ciepło, chce się wyjść, a nie zawsze jest po co; do tego tłumy ludzi, zakochane pary i grupki przyjaciół sprawiają przykrość...

Cytat:
Też tak macie, że nie potraficie sobie znaleźć niczego do roboty?

Powiem tak: u mnie nie ma to nic wspólnego z porami roku. Bywa, że nie mam na nic ochoty, ale to zdarza się i latem, i zimą itd.

Może staraj się jeździć na rowerze w pogodniejsze, zimowe dni, choć wiadomo, że nie da się zbyt często. Może postaraj się znaleźć jakieś zajęcie?

Cytat:
Problemem nie jest raczej brak zajęć, tylko fakt, że się nam nic nie chce. Poza siedzeniem przed kompem, ewentualnie

Popieram, często mi się to zdarza. Chyba nawet właśnie teraz Shocked

Cytat:
Jak ja chcę do pustego, czystego lasu skoczyć, to muszę jechać przynajmniej pół godziny jakimś stresującym pekaesem

Ja mieszkam w niedużym mieście, a las widzę z okien mojego pokoju
Ale jak idę na spacer, to do miasta, bardzo lubię las, ale jakoś nie mam nawyku na spacerowanie w tę stronę Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
eric



Dołączył: 17 Paź 2008
Posty: 284
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: mężczyzna

PostWysłany: Pon 19:09, 02 Lis 2009    Temat postu:

Luna napisał:
Natomiast latem wiadomo, jest słonecznie, ciepło, chce się wyjść, a nie zawsze jest po co; do tego tłumy ludzi, zakochane pary i grupki przyjaciół sprawiają przykrość...

Ja tam na to wszystko zlewam. Kiedy jadę rowerem przez miasto to nawet nie zwracam uwagi na ludzi, jestem skupiony na tym co sprawia mi największą przyjemność czyli na jeździe (wyłącznie ulicami, a miasto duże i ruchliwe), muszę uważać żeby nie wpaść pod samochód, nie pomylić pasów ruchu, nie przejechać pieszych na przejściu po skręcie w lewo/prawo (nie ukrywam że dużo częściej w lewo , a najlepiej na dużym rondzie, wtedy to jest hardcore)

Co do rowera stacjonarnego to oczywiście myślałem o tym (pozwala zachować formę przez zimę), ale chyba jednak nie byłoby dla mnie wielką przyjemnością pedałowanie w miejscu i gapienie się w ścianę. Kumpel ma coś takiego, jak kiedyś będzie miał wolną chatę do wpadnę do niego i sprawdzę jak by mi się to podobało. Zawsze to trochę wysiłku fizycznego i możliwość utrzymania formy, ale chyba nie zmusiłbym się do regularnych ćwiczeń. Chociaż... nawet w tej chwili jakbym miał coś takiego to bym wskoczył popedałować, ale nie wiem jak na dłuższą metę. Nie chcę kupować czegoś co potem będzie stało na strychu.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez eric dnia Pon 19:10, 02 Lis 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
wawa



Dołączył: 30 Wrz 2009
Posty: 13
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 12:21, 03 Lis 2009    Temat postu:

jak przetrwac zycie zeby nie zwariowac. dla mnie juz chyba za pozno. nudy beznadzieja nic nie cieszy czekanie nie wiadomo na co ciagle to samo

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
eric



Dołączył: 17 Paź 2008
Posty: 284
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: mężczyzna

PostWysłany: Wto 18:00, 03 Lis 2009    Temat postu:

W lecie jak mówiłem jeżdżę rowerem, ale jakby się tak dobrze zastanowić to jest to jedyna rzecz która trzyma mnie poza domem. Spacerowanie po mieście dla samego spacerowania jest dla mnie kompletnie nieinteresujące. Piechotą po mieście zrobiłem może kilka kilometrów przez ostatni rok, nie licząc powrotów ze szkoły. Ogólnie wszędzie jadę rowerem jeśli jest tylko taka możliwość, jeśli mam coś kupić, załatwić, odwiedzić kogoś z rodziny - jadę rowerem. Po pierwsze i chyba najważniejsze czuje się tak bezpieczniej - w mieście pełno ścierwa które tylko czeka żeby wpierdolić, okraść, zabrać komórkę komuś takiemu jak ja. Dlatego trzymam się z dala od chodników, a trudno mi sobie wyobrazić kogoś kto wbiega na środek ulicy i goni rowerzystę który jedzie sporo szybciej niż przeciętny człowiek biega żeby go skroić/wjebać dla zabawy. Za to w zimie raczej nie wystawiam nosa z domu, czuje się jak uziemiony nie mogąc skorzystać z roweru. Wszystko barykaduje mi szkoła, jakby nie szkoła mieszkałbym już na wsi gdzie jeżdżę na wakacje i tam czuje się super. Tam wszystkiego mi się chce, wyobrażam sobie nawet jak ktoś pisał wyżej - czytanie książki przy oknie kiedy za oknem -20C i śnieżyca (w moim mieście to taki widok mam może raz na 5 lat). Może dlatego nie mam ochoty na nic, ponieważ mam dosyć monotonności życia. Nawet nie sama fobia jest takim wielkim problem tylko czas z którym nie mam co zrobić. Ale szkoła mnie więzi w mieście i nie mogę zrobić nic - może też dlatego nic mi się nie chce. A może nie... sam już nie wiem, gubię się w tym. Siedzę przy komputerze przy którym nie mam co robić, nudzę się, a jednak nie chce mi się nawet wstać żeby posprzątać pokój. Wiem, że tracę czas, że mogę robić coś innego, ale mimo to nie chce mi się wstać z fotela, albo po wstaniu i zrobieniu czegoś szybko z powrotem na niego opadam.

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez eric dnia Wto 18:03, 03 Lis 2009, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
angelofdark



Dołączył: 05 Lis 2009
Posty: 1
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: kobieta

PostWysłany: Czw 15:56, 05 Lis 2009    Temat postu:

jak tez kocham jazdę na rowerze to najwspanialsza rzecz,czuje się wtedy zrelaksowana i wolna..

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Broszka



Dołączył: 12 Cze 2009
Posty: 133
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: kobieta

PostWysłany: Nie 17:14, 08 Lis 2009    Temat postu:

Bałwana trzeba robić, a co! Mruga

// Choćby z błota, a co. xD
Michał.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Duch



Dołączył: 07 Lis 2009
Posty: 27
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: mężczyzna

PostWysłany: Nie 18:42, 08 Lis 2009    Temat postu:

Dokładnie - jazda na rowerze jest świetna.
Samotność i satysfakcja z pokonania kilkudziesięciu kilometrów...

Jednak w zimie sytuacja się odwraca. Wszystko zamyka się jak ktoś już wcześniej wspominał w systemie:
Szkoła-Dom-Komputer-Sen


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
gradius



Dołączył: 25 Maj 2009
Posty: 93
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków
Płeć: mężczyzna

PostWysłany: Pon 18:01, 09 Lis 2009    Temat postu:

To jest dobre pytanie- zima jest ciężka do przetrwania.
Listopad- grudzień nadają się tylko do przeleżenia w jakiejś ciepłej, przytulnej jaskini w stanie głębokiej hibernacji. Ponieważ powtarza się to u mnie rok po roku, podejrzewam jakąś lekką depresję sezonową. Koleżanka polecała mi fototerapię i inne cuda tego rodzaju... najlepiej byłoby ruszyć się z domu, biegałem do połowy października, potem się przeziębiłem, chyba wrócę do przebieżek, ale zacznę od spacerów.
Poza tym- nie ma na to lekarstwa. Trzeba ograniczy swoją aktywność do minimum, bo i tak brak sił na cokolwiek. Od stycznia- lutego jest już lepiej. Dnia przybywa 'na barani skok', jak mawiali bacowie, a radosna perspektywa nadchodzącej wiosny i konieczność prowadzenia zajęć zmuszają mnie do powrotu do nauki.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
eric



Dołączył: 17 Paź 2008
Posty: 284
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: mężczyzna

PostWysłany: Wto 1:01, 10 Lis 2009    Temat postu:

Jeździłem rowerem cały rok aż do połowy października - po prostu zrobiło się już zbyt zimno. Od tej pory wróciłem do wegetacji. Dla mnie listopad-grudzień to zawsze największa masakra. Od stycznia już lepiej bo powoli się idzie do wiosny. A gdzieś od połowy marca wracam na rower! Wesoly Dla praktyki przeciwfobicznej być może wybierzemy się z kumplem na Masę Krytyczną - zwykle jedzie około 50 totalnie nieznajomych osób w różnym wieku nawet starzy bardzo ludzie, jedzie się kilka godzin przez całe miasto z prędkością 10-15km/h żeby starsi mogli nadążyć. Gdyby zrobiło się "gorąco" to zawsze można się odłączyć.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
stap!inesekend



Dołączył: 12 Sie 2009
Posty: 4353
Przeczytał: 55 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: mężczyzna

PostWysłany: Wto 1:09, 10 Lis 2009    Temat postu:

az przykro mi to czytac
bo w malym miescie to faktycznie czesto nie ma co robic, ale w duzym? no way Wink ciagle cos jest!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
eric



Dołączył: 17 Paź 2008
Posty: 284
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: mężczyzna

PostWysłany: Śro 16:50, 11 Lis 2009    Temat postu:

Postanowiłem że kiedy skończy się jesień i wreszcie temperatura spadnie poniżej zera uniemożliwiając opady deszczu rozpocznę zimowy sezon rowerowy Wesoly W najbliższym tygodniu zaszczepie się na grypę sezonową żeby mi nie pokrzyżowała planów (choruję nawet do 3 razy w roku) i zacznę jeździć Wesoly Czytałem że wiele ludzi tak jeździ i po kilku latach staje się to dla nich normalne (a ja pamiętam jak jazda w ruchu ulicznym była dla mnie niebezpieczna i nienormalna - a teraz? )
Do tego idę na prawko - lepsze to niż wegetacja przed komputerem, przynajmniej będę miał jakieś zajęcie w wolnym czasie. Do tego szczepienie na grypę też pomoże w tym, a raczej w ogóle umożliwi mi to. O ile starzy wszystkiego nie zatorują, bo nie podoba im sie za bardzo że chcę to robić w zimie w klasie maturalnej.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
aneczka36



Dołączył: 22 Maj 2008
Posty: 423
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 21:15, 11 Lis 2009    Temat postu:

''Listopad- grudzień nadają się tylko do przeleżenia w jakiejś ciepłej, przytulnej jaskini w stanie głębokiej hibernacji'' gradius

to by mi najbardziej odpowiadało, najchętniej z jakimś misiem z ciepłym futerkiem, który mruczy do ucha. Leżeć tak w ciepłym i słuchać i nie musieć nic robić ani mówić. Marzenie...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
maloud



Dołączył: 24 Kwi 2008
Posty: 1206
Przeczytał: 39 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: mężczyzna

PostWysłany: Śro 21:26, 11 Lis 2009    Temat postu:

eric napisał:
Postanowiłem że kiedy skończy się jesień i wreszcie temperatura spadnie poniżej zera uniemożliwiając opady deszczu rozpocznę zimowy sezon rowerowy Wesoly

Jeżdżę w zimie, ale o wiele rzadziej. za dużo czyszczenia roweru później.
A żeby nie zwariować to trzeba coś fizycznego robić. Narąbać drewna do pieca na przykład.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
eric



Dołączył: 17 Paź 2008
Posty: 284
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: mężczyzna

PostWysłany: Śro 23:33, 11 Lis 2009    Temat postu:

Co do drewna do pieca to jak najbardziej - mieszkam w dużym domu i muszę palić w piecu żeby było ciepło (gazem się już dzisiaj nie opłaca grzać - za drogo). Rąbię drewno, chodzę co jakiś czas, ale stało się to dla mnie taką rutyną że już mnie to nie "kręci". Zacząłem robić pompki, przysiady, podciągam się na drążku i faktycznie jest delikatna poprawa. Chciałbym iść na prawko, ale rodzice mi torują drogę i chyba nie dam rady Smutny A co do niszczenia roweru to fakt - ale zachowałem swój stary rower który już się sypie i miałem go zezłomować, ale zostawiłem na czarną godzinę - i myślę że właśnie czas go odkurzyć, wyregulować i jechać w miasto Wesoly Nawet jak się do końca rozpadnie to przynajmniej będę miał świadomość że wykorzystałem go do ostatnich kilometrów życia Wesoly Tym rowerem ciężej się jeździ, ale w zimie i tak nie warto szarżować bo można sobie zrobić bubu A dzięki większym zużyciu energii będzie cieplej Wesoly

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez eric dnia Śro 23:35, 11 Lis 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Duch



Dołączył: 07 Lis 2009
Posty: 27
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: mężczyzna

PostWysłany: Sob 17:41, 02 Sty 2010    Temat postu:

Już Styczeń!

Jeszcze tylko luty,marzec i początek/połowa kwietnia i można zacząć sezon rowerowy

Tegoroczna zima to masakra. Nie wiadomo czy jest jesień,zima czy to już wiosna. Co spadnie śnieg to topnieje. Co to do choler* jest?
Tak przy okazji - gdzie jeździcie rowerami? Planujecie trasę w domu czy jedziecie pod wpływam impulsu? Wesoly


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
eric



Dołączył: 17 Paź 2008
Posty: 284
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: mężczyzna

PostWysłany: Sob 18:36, 02 Sty 2010    Temat postu:

Ja czasem zakładam sobię "pojadę tam" i zwykle tam jadę, ale czasem mi się odwidzi jak już jestem na mieście i jadę gdzie indziej. Albo jak czuję że mi za mało to jadę jeszcze w inne miejsce. Teraz cały czas planuję sobie trasy na wiosnę w kilka ciekawych miejsc Wesoly Często jeżdżę po prostu byle gdzie, przed siebie Sama jazda sprawia mi przyjemność więc nie jest ważne gdzie jadę. Zamierzam w tym roku jeździć na działkę i tam zajmować się uprawami kiedy nikogo tam nie będzie. Po 30km w jedną stronę będę czuł sie jak młody bóg Ehh życie może jednak być piękne, byle tylko tą pieprzoną zimę przeczekać.

Dorwałem ostatnio taki rower-wrak z łysymi oponami i jeżdżę tym po śniegu - frajda jest boska Wesoly Uwielbiam jeździć poślizgami Wesoly Byłem dzisiaj godzinę, byłbym dłużej jakby nie nadopiekuńcza matka która ciągle "zaziębisz się debilu wracaj do domu", ale i tak czuje się super Wesoly Swoim rowerem bym nigdy nie jeździł po śniegu, nie mam na nowy więc muszę szanować mimo że mój rower ma prawie 10 lat

Zima tragiczna, ale cóż to tylko Polska. Ja nie wytrzymam do połowy kwietnia, zaczynam jeździć jak temperatura będzie ponad 15 stopni Wesoly


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Duch



Dołączył: 07 Lis 2009
Posty: 27
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: mężczyzna

PostWysłany: Sob 21:07, 02 Sty 2010    Temat postu:

Ja specjalnie dla tego sportu kupiłem nowy rower w tamtym roku Wesoly
Dziennie robiłem nawet do 50 km ale do wakacji chce spróbować ok 80 Wesoly z Chrzanowa do Katowic:) Może się uda Wesoly

Ja też tak czasami mam . Jade przed siebie do miasta bez jakiegokolwiek celu a potem wracam Wesoly


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
eric



Dołączył: 17 Paź 2008
Posty: 284
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: mężczyzna

PostWysłany: Sob 21:25, 02 Sty 2010    Temat postu:

Najlepszy mój kumpel - kiedy mówie mu że pojechałem gdzieś rowerem to on zawsze "po co tam pojechales", "a co tam robiles" nie dociera do niego że jeżdżę dla samej przyjemności z jazdy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kaktus



Dołączył: 09 Gru 2007
Posty: 993
Przeczytał: 94 tematy

Pomógł: 20 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Doniczka
Płeć: mężczyzna

PostWysłany: Nie 11:55, 03 Sty 2010    Temat postu:

Duch napisał:
Już Styczeń!

Jeszcze tylko luty,marzec i początek/połowa kwietnia i można zacząć sezon rowerowy

Kwiecień? Za późno, połowa marca i można śmigać Mruga Zwykle. Zalezy od pogody, dla mnie standardowy początek to pierwszy dzien wiosny, chyba że jest cieplej. Okolice 12-14 stopni to już w porządku na jazdę.

Cytat:

Tak przy okazji - gdzie jeździcie rowerami? Planujecie trasę w domu czy jedziecie pod wpływam impulsu? Wesoly

To pierwsze raczej, chociaż drugie czasem też. generalnie zawsze wyznaczam sobie jakiś cel, jakikolwiek (jadę tu, albo tam, albo jeszcze gdzie indziej) i do niego smigam. Potem ewentualnie wyznaczam następny i tak dalej.

eric napisał:
"po co tam pojechales"

Zawsze odpowiadam na to dosyć kretyńskie pytanie stwierdzeniem "bo jeszcze tam nie byłem", ewentualnie "a czemu miałbym tam nie jechac?". Głupie pytanie, głupia odpowiedź, nawet przy założeniu że nie ma głupich pytan i są tylko głupie odpowiedzi.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Piotr



Dołączył: 27 Maj 2009
Posty: 420
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Jelenia Góra
Płeć: mężczyzna

PostWysłany: Nie 17:52, 03 Sty 2010    Temat postu:

Ja też staram się na rowerze jeździć, by poprawić sobie humor i kondychę, ale niestety nie czuje tego entuzjazmu co Wy Smutny

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum FOBIA SPOŁECZNA - ogólnopolska strona dla lękliwych społecznie. Strona Główna -> Radzenie sobie i powodzenie w życiu Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin